Niektórzy, zanim coś zrobią, podejmą jakąś decyzję, wahają się, zwlekają, kombinują na wszystkie sposoby, żeby tylko stać nadal w miejscu i przypadkiem nie brać za nic odpowiedzialności.
Globalny brak zaufania do własnej osoby, paluch strachu wbijający się w przeponę, korek na wlocie do tchawicy.
Zakładałam bloga od miesiąca.
Wtedy też pojawiła się potrzeba pokazania komuś poza sobą, że potrafię gotować.
Ja, która nie chciała jeść, potrafi.
Cały miesiąc wybierałam portal, szablon, nazwę… i to było takie sztuczne. Sztuczne jak moje pierwsze kroki w stronę kuchni. Coś jak “chciałabym, a boję się”.
Cóż, nie o nazwę tu chodzi, nie o lans.
taka chuć, więc start.
